niedziela, 5 listopada 2023

Podróż

Zameldowalismy się ciemnym świtem w Mazowieckim Porcie Lotniczym w Modlinie. Budynek lotniska mieści się w dużym hangarze i przypominał nam niegdysiejszy terminal Etiuda na warszawskim Okęciu. Odstawszy w przydługiej kolejce do odprawy, kontroli bezpieczeństwa i paszportowej udaliśmy się pod Gate 2B. W ogóle na lotnisku są tylko 3 Gates. Po niedługim oczekiwaniu odbył się boarding.



Przemieściliśmy się na płytę lotniska zadaszonym chodnikiem, na koncu którego, tuż przy samolotach (wyłącznie Ryanair) trzeba było chwilę poczekać. W tym czasie dmuchało zimnem (3C). 


Na szczęście wkrótce uraczylismy się ciepelkiem pokladowym.


Wystartowaliśmy punktualnie, zgodnie z planem o 5:45. Po starcie, przez okno od strony wschodniej mogliśmy już widzieć brzask dnia.


Podczas wnoszenia było trochę turbulencji (przechodziliśmy przez front atmosferyczny). Potem uspokoiło się. Zapowiedziano, że lot będzie trwał 4h 5 min. i będziemy lecieć maksymalnie na wys. 11500 m, a przelatywac będziemy nad Słowacją , Węgrami, Macedonia Północną, Grecja, Morzem Srodziemnym, Egiptem i oczywiście Jordania. Pokładowa kawa z gorącym croissantem z czekoladą dodały sił i poprawiły nastrój związany z niewyspaniem. Słońce znosiło się coraz wyżej, a pod nami pojawiały się różne konstelacje chmur. 



Tam gdzie ich nie było rozpoznalismy Jezioro Ochrydzkie, a następnie mijaliśmy wyspy na Morzu Egejskim wchodząc w niebieski bezkres Morza Śródziemnego.

Wlecieliśmy nad terytorium Egiptu widząc pod nami Nil i Kair, 



a następnie pustynie z przecinajacymi ja autostradami, 




a wkrótce Kanał Sueski z licznymi nan statkami. 



Morze Czerwone i Kanał Sueski 

Samolot skręcił w lewo przelatując nad Półwyspem Synaj. 

Minelismy Zatokę Akaba z widokiem na Egipt, Izrael i Jordanie. 

Wlecieliśmy nad terytorium Jordanii, mając po naszej lewej stronie Izrael. 

Podchodząc już do lądowania zobaczyliśmy Morze Martwe. 

Wylądowaliśmy na Międzynarodowym Lotnisku Królowej Alii w Ammanie. 

Lotnisko położone jest na pustyni ok. 30 km na południe od Ammanu. 


Wychodząc z samolotu buchnelo w nas gorące powietrze (+29C). Lotnisko duże, na jego płycie głównie samoloty miejscowych lub krajów ościennych linii. 



Wewnątrz hali przylotów przywitalo nas zawodzenie muezzina płynące z głośników.

Odprawa paszportowo-wizowa sprawna. W Arab Banku na lotnisku wymieniliśmy dolary na jordanskie dinary. 1$=0.708 JOD. Jordanskie dinary to czwarta najsilniejsza waluta świata. 






Na banknocie Teatr Rzymski w Ammanie, który dziś odwiedzimy. 

Załadowaliśmy się do autobusu i udaliśmy się do centrum Ammanu. Trzypasowa autostradą pokonywalo się najpierw rozległe przedmieścia. Samo centrum miasta rozpościera się na licznych Wzgórzach i w dolinach (wadi). 




Nim dotarliśmy do hotelu, udaliśmy się na lunch, oczywiście typowo arabski z falafelami, humusem sezamowym i baklazanowym, ostrymi sosami. Do tego miętowa herbata, obowiązkowo z cukrem. 






Po obiedzie przedzieralismy się w korkach przez 30 minut do centrum miasta, gdzie znajdował się nasz hotel. Czas na odpoczynek, by wieczorem zacząć eksplorować Amman. 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Aqaba 2 i powrót

Noc była koszmarna, choć było już wiadomo, że spać możemy do rana, bo lot przesunięto. Nie chcąc używać klimatyzacji, w obawie przed Legione...