piątek, 10 listopada 2023

Petra

Dziś w programie było całodzienne zwiedzanie Petry.

Petra (z gr. πέτρα, pétra, „skała”; arab. البتراء, al-Batrāʾ) – ruiny miasta Nabatejczyków, którego rozkwit miał miejsce w czasach antycznych, od III w. p.n.e. do I w. n.e. Petra była wtedy stolicą królestwa Nabatejczyków. 

Petra słynie z licznych budowli wykutych w skałach. Sami Nabatejczycy zwali Petrę Rqm (Rakmu), co oznacza „wielobarwna”.


Petra znajduje się w południowo-zachodniej Jordanii. Położona jest na terenie wyżynnym, półpustynnym, wśród skał ciągnących się na odległość ok. 1,6 km ze wschodu na zachód i z północy na południe, będących zachodnią częścią masywu Dżabal asz-Szara. Dolinę Petry przecina koryto rzeki okresowej – Wadi Musa, której dopływy okalają płaskowyże, na których rozrosło się antyczne miasto Nabatejczyków. Okoliczne całoroczne strumienie wody zapewniały przeżycie tylko niewielkiemu osiedlu. Znaczny przyrost mieszkańców w czasie największego rozkwitu Petry spowodował, że Nabatejczycy musieli rozbudować system wodociągów i cystern skalnych, by magazynować wodę dla wciąż rosnącej populacji. 

Zanim w Petrze osiedlili się Nabatejczycy, miejsce to już od wczesnego paleolitu zamieszkiwały różne grupy myśliwych, zbieraczy i później koczowników. Ślady archeologiczne wskazują także na bardziej stałe osiedla w tym miejscu z okresu neolitycznego (ok. 9000 p.n.e.). Aż do podboju arabskiego dolina Petry regularnie zasiedlana była przez różne grupy nomadów.

Pierwsze znane wzmianki o zamieszkujących Petrę Nabatejczykach pochodzą z IV w. p.n.e., ale z pewnością byli oni tam już wcześniej – najprawdopodobniej od VI w. p.n.e., kiedy to wyparli stamtąd Edomitów. Od III w. p.n.e. rola miasta znacznie wzrosła, gdyż dzięki lokalizacji na skrzyżowaniu szlaków handlowych – z Indii do Egiptu oraz z południowej Arabii do Syrii – stało się ważnym węzłem komunikacyjnym i handlowym w tym regionie. Nabatejczycy z Petry czerpali zyski zarówno z zaopatrywania karawan w wodę i inne niezbędne środki w trakcie podróży, jak również z nakładanych na kupców różnych opłat i handlu towarami (np. srebrem, kadzidłem, mirrą, żelazem, miedzią, złotem, kością słoniową). Bezpieczne położenie miasta wśród skał to kolejny czynnik, który wpłynął na wzrost znaczenia Nabatejczyków i rozkwit Petry.

W okresie hellenistycznym, który dla Petry rozpoczął się odparciem wojsk Antygona Jednookiego w 321 r. p.n.e., Nabatejczycy zamieszkujący Petrę wiedli dość spokojne życie, skutecznie odpierając zakusy Ptolemeuszy i Seleucydów na swoją niezależność. Niewiele wiemy o tym okresie rozwoju skalnego miasta, jednakże to właśnie wtedy Petra stopniowo stawała się stałym osiedlem o charakterze miejskim.w  skalnej dolinie, do której prowadzi jedna wąska droga wśród skał – wąwóz As-Siq. 

Petra była ważnym centrum handlowym w regionie, a podniesienie przez Trajana jej statusu z grodu – osiedla tubylczego do rangi miasta rzymskiego, w dużym stopniu przyczyniło się do jej rozwoju. 

W roku 130 zawitał tam cesarz Hadrian w ramach inspekcji wschodnich prowincji państwa, a także w celach turystycznych. Cesarz ten, lubiący odwiedzać ciekawe miejsca i skądinąd znany jako architekt z zamiłowania, przyczynił się do pewnej rozbudowy centrum miasta. 

Po soborze nicejskim w 325 r. w mieście zaczęło dominować chrześcijaństwo i tak było aż do najazdu arabskiego w VII w. 

W średniowieczu, w okresie wypraw krzyżowych, Petra była zajęta przez krzyżowców, którzy zbudowali tutaj dwie cytadele. Miasto zdobyte następnie przez Saladyna, zostało w znacznym stopniu zniszczone i popadło w ruinę, z której się już nie podniosło. W upadku Petry miały też swój udział klęski żywiołowe, a konkretnie trzęsienia ziemi z lat 110, 303, 363, 505 i 551. Szczególnie trzęsienie z 363 r. spowodowało wiele zniszczeń i przyczyniło się do znacznego wyludnienia miasta.

Od 1965 roku prowadzone są w mieście intensywne prace archeologiczne.

7 lipca 2007 obiekt został ogłoszony jednym z siedmiu nowych cudów świata.

Petra nie od razu była miastem wykutym w skale. Pierwsi Nabatejczycy, którzy przybyli do tego miejsca mieszkali zazwyczaj w namiotach, które tworzyły dość luźne obozowisko wśród skał, oraz w naturalnych jaskiniach, których w dolinie Petry nigdy nie brakowało. Stopniowo, wraz ze zmianą trybu życia nowych mieszkańców z koczowniczego na osiadły, zaczęły wyłaniać się płaskie, białe budynki, jakich i dziś można wiele zobaczyć na terenie Jordanii. W okresie największego rozkwitu miasto przecinała jedna główna ulica (cardo maximus), wyłożona białym kamieniem, i wiele jej bocznych odnóg. Na tarasach umiejscowione były trzy duże rynki otoczone sklepami i wreszcie, co jest najbardziej charakterystyczne w tym mieście, liczne budowle wykute w skałach – począwszy od świątyń i pałaców, a skończywszy na okazałych grobowcach. Nie brakło w Petrze również dużego teatru – jednej z najbardziej spektakularnych budowli tego miasta, świadczącej o rozwoju kulturalnym miasta.

Charakterystyczną cechą architektury Petry jest skrzyżowanie stylów architektonicznych egipskich, syryjskich, greckich (przede wszystkim hellenistycznych) i rzymskich, a do tego należałoby dodać rozwiązania rodzime, zwłaszcza w zakresie zdobnictwa, co w efekcie doprowadziło do wypracowania przez Nabatejczyków ich własnego, oryginalnego stylu.

Zasadniczo w rozwoju architektury Petry wyróżnia się trzy okresy:n

abatejski – III-II w. p.n.e.;

hellenistyczny – I w. p.n.e. – I w. n.e.;

rzymski – II-III w.

Nasz hotel był położony naprzeciw doliny Petry. Wejście do doliny pięknie prezentowało się w kolejnych odsłonach oświetlenia wschodzącego słońca. 




Ciekawostka: Petrę można zwiedzać też balonem! 



My jednak wybraliśmy tradycyjną formę - pieszą. Choć okazało się, że Petrę można też zwiedzać wózkiem akumulatorowym, konno, na osiołku lub wielbłądzie. 


Plan naszej marszruty

Przeszliśmy przez kawałek miasteczka Wadi Musa do wejścia do Petry. Po drodze pozdrawiała nas z bilboardu para książęca. 




Przy wejściu należało okazać bilet, Jordan Pass, który skrupulatnie sprawdzano z paszportem. 
Następnie podążaliśmy ok. 1 km szutrową drogą. Słońce dopiekało. Mijaliśmy pierwsze wykute w skałach budowle. 








Wśród nich Djinn Blocks, grobowiec z I w n. e. zwieńczony 4 skalnym piramidami. 




W końcu dotarliśmy do wąwozu As-Siq, który swoim cieniem dał trochę ochłody. Majestatyczny wąwóz w najszerszym miejscu ma 14 m, w najwęższym 8 m. Wysokość jego ścian sięga 100 m. Długość wąwozu wynosi 1,2 km. Szliśmy, upajając się widokami. Tu umiejscowiono akcję końskiego galopu w filmie Indiana Jones. 













Po drodze mijaliśmy miejsca z wymurowanymi tamami, zabezpieczający mi przed zalaniem wąwozu w czasie intensywnych opadów. 



Wzdłuż ścian wąwozu biegły kanały wodne. 



Po wyjściu z As-Siq uderzył, zapierający dech w piersiach widok perełki Petry
Al-Chazny zwanej przez Beduinów „Skarbcem Faraona” (Chaznat al-Firaun) – wykutej w skale piętrowej budowli powstałej ok. I-II w. n.e. W pewnym sensie jest to sztandarowy i najsłynniejszy zabytek Petry. Nie jest jasne przeznaczenie budowli, chociaż ostatnio przeważa pogląd, że był to grobowiec (a nie świątynia) któregoś z władców Petry – być może Aretasa IV i jego żony. 




W otoczeniu skarbca koczowały wielbłądy, obok były liczne kramy z pamiątkami i panował ogólny tumult związany z turystami. 







My wyszliśmy na skalne wzniesienie (trzeba było się stromo wspinać), by z innej perspektywy oglądać skarbiec. Zresztą nie było to jedyne miejsce z tzw. best view. Oczywiście za best view trzeba było Beduinom zapłacić. W zamian jednak częstowano nas herbatą. 










Po kontemplacji widoku, ostrożnie zeszliśmy na dół i podążaliśmy dalej poznawać kolejne obiekty skalnego miasta. Podążaliśmy tzw. Ulicą Fasad. 










Doszliśmy do starożytnego teatru, który jest jednym z największych obiektów w Petrze, mieszczący od 6 do nawet 10 tysięcy widzów; został wybudowany najprawdopodobniej w I w. n.e., za panowania Aretasa IV. Uważa się, że został on znacznie rozbudowany po zajęciu Petry przez Trajana. 



Następnie udaliśmy się odwiedzić wielki zespół Grobowców Królewskich na tzw. Ścianie Królewskiej, na który składają się „Grobowiec Urny”, „Grobowiec Jedwabny”, „Grobowiec Koryncki” i monumentalny „Grobowiec Pałacowy”; nie znaleziono w nich jednakże żadnych szczątków. 







Podążając do grobowców przechodziło się przez kolejne beduińskie kramy. Niektóre, idąc za postępem, wyposażone były w fotowoltaike. 





Z góry, spod grobowców, roztaczał się imponujący widok. 







Następnie, trawersując zbocze, dotarliśmy do ruin kościoła z 5 w n.e., bogatego w mozaiki podłogowe.


W dole widniała Wielka Świątynia z I w p.n.e. z licznymi 15-metrowymi kolumnami.






Schodząc w dół, mijaliśmy ruiny świątyni skrzydlatego lwa. 





Doszliśmy do Kasr Bint Firaun, czyli tzw. Pałacu Córki Faraona, lub też świątyni Duszary (lokalnego bóstwa Nabatejczyków). Jest to świątynia zniesiona z piaskowca w drugiej poł. I w. p.n.e. (za panowania Obodasa III 30-8 p.n.e.), albo w pierwszej poł. I w. n.e., czyli już za panowania Aretasa IV.
Świątynia wnosiła się na 23 m i prowadziło do niej kiedyś 26 marmurowych stopni.




Tu było miejsce na odpoczynek i posiłek w pobliskim barze.

Potem udaliśmy się do ostatniego i najbardziej oddalonego punktu naszego zwiedzania Petry, jakim był klasztor Ad-deir. Aby się tam dostać, należało dość stromo wspiąć się w górę podczas godzinnego marszu. Podczas marszu roztaczały się piękne widoki. 



















Po dotarciu na miejsce oczom naszym ukazała się wykuta w skale świątynia, nie mniej piękna od wcześniej oglądanego skarbca.


Ad-deir, czyli „Klasztor” – nazwa pochodzi z okresu bizantyjskiego, kiedy to w budowli tej rzeczywiście znajdował się klasztor chrześcijański. Jest to budowla na pierwszy rzut oka podobna właśnie do Al-Chazna, jednakże jest od tamtej znacznie większa i okazała i prezentuje się bardziej majestatycznie; powstała ona najprawdopodobniej w okresie panowania ostatniego króla nabatejskiego – Rabela II (70-106 n.e.).

Na przeciwko świątyni znajdował się bar i siedząc przy stoliku można było kontemplować widok świątyni. 



Można też było udać się na któreś z sąsiednich wzgórz by podziwiać świątynię z innej perspektywy. Każde z tych wzgórz oferowało "The Best View". My udaliśmy się na jedno z nich. W ramach "The Best View" można było się napić herbaty lub soku z granatu. 





Na naszym stanowisku widokowym powiewała spora flaga Jordanii.


Oprócz widoku na świątynię można było podziwiać krajobraz okolicznych gór i doliny. 










Chciałoby się zostać tu dłużej, ale miało się już ku zachodowi, a przed nami była jeszcze długa droga powrotna. 



Zeszliśmy do Kasr Bin Firaun, a potem dalej podążaliśmy drogą kolumn, mijając Wielką Świątynię dotarliśmy ponownie do teatru, a następnie skarbca. Zmierzchało się, więc Beduini powoli zwijali swoje kramy. 








Wąwóz As-Siq pokonaliśmy już w półmroku. 

Na koniec pozostał jeszcze odcinek szutrowej drogi 


i byliśmy już w Visitor Center. Dzięki uprzejmości spotkanej podczas powrotnej drogi młodej Polki, która podróżowała po Jordanii samochodem, podrzuciła nas do hotelu. 



Wieczór spędziliśmy sympatycznie w knajpce w centrum Wadi Musa, konsumując tradycyjne arabskie jedzenie. 








Z knajpki powróciliśmy do hotelu taksówkami za 2 JOD, bowiem restauracje i hotel dzielił dość duży dystans oraz różnica poziomów. A i tak na liczniku stuknęło nam dziś 20 km marszu. 











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Aqaba 2 i powrót

Noc była koszmarna, choć było już wiadomo, że spać możemy do rana, bo lot przesunięto. Nie chcąc używać klimatyzacji, w obawie przed Legione...