sobota, 11 listopada 2023

Wadi Rum 1

Przybyliśmy do Wadi Rum. 

Pustynia Wadi Rum ma1600 km kw., z czego połowa jest pod ścisłą ochroną. Stanowi teren klanowy Beduinów.

Region Wadi Rum jest jednym z najpopularniejszych regionów turystycznych w Jordanii, także wśród zagranicznych turystów. Napływ dużej liczby turystów w ten odosobniony rejon przyczynia się do wzrostu majętności miejscowych Beduinów. 

W okresie prehistorycznym była zamieszkiwana przez wiele różnych kultur, w tym nabatejską. Pozostawiły one po sobie ślad w postaci malunków naskalnych, petroglifów i świątyń. 

Cały obszar koncentruje się wokół głównej doliny Wadi Rum. Najwyższym wzniesieniem w Jordanii jest Dżabal Umm ad Dami mający 1840 m n.p.m., a położony 30 km na południe od wioski Wadi Rum. W pogodny dzień ze szczytu można zobaczyć Morze Czerwone i granicę saudyjską.

Wadi Rum rozsławił na świecie brytyjski oficer Thomas Edward Lawrence, który działał na tym terenie w okresie antytureckiego powstania arabskiego w latach 1917−1918.  

W 2011 roku obszar chroniony Wadi Rum został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. 

Obszar Wadi Rum był często wykorzystywanym tłem w filmach. Filmowcy najchętniej korzystali z niego w ujęciach rozgrywających się na powierzchni Marsa. 

Najpierw należało zakupić bilety w Visit Center przy użyciu Jordan Pass. 


Następnie autobus podjechał na parking, gdzie nastąpiła przesiadka na jeepy lub wielbłądy celem dotarcia do obozowiska, w którym spędzimy 2 noce. Bagaże zapakowano na osobnego jeepa, który pognał z nimi do obozowiska.






Podróż jeepem miała trwać ok. 20 minut., wielbłądem ok. 2 h. Ja wybrałem wielbłąda. Podwieziono nas jeepem do zagrody z wielbłądami. 







Tu dobrano dla nas zwierzę w zależności od ciężaru ciała. Rozpoczął się proces wsiadania na wielbłąda. Wielbłąd klęczał i należało energicznie przerzucić nogę przez siodło i usiąść na nim. Potem wielbłąd wstawał, co powodowało, że rzucało człowiekiem do przodu i do tyłu. Trzeba było się dobrze trzymać, by nie stracić równowagi, a upadek z wysokości wielbłąda nie byłby ciekawy. 





Potem należało wybrać technikę siedzenia na siodle, by podróż była przyjemna, a nie stała się gehenną. Najlepsza i najwygodniejsza była pozycja że skrzyżowanymi z przodu nogami na karku wielbłądami. 

Ruszyliśmy. Było 7 wielbłądów. Wielbłądy były powiązane ze sobą. Nadzór miało 2 Beduinów. Jeden jechał na wielbłądzie, drugi podążał pieszo trzymając na uwięzi jednego z wielbłądów. Po drodze Beduini zmieniali się. Podążaliśmy powoli, krok z krokiem podziwiając okolice i zmieniające się krajobrazy pustyni. 













W połowie drogi był odpoczynek i trzeba był zejść z wielbłąda.




Po 2,5 h podróży dotarliśmy do obozowiska. 




Witał nas "komitet powitalny" tych, co dotarli tu jeepami. Tuż po wejściu do campu podano nam herbatę nalewaną z dużego czajnika wprost z ogniska. Co za aromat i smak! Poprosiłem o dolewkę.




Nasz "hotel"



Ściemniało się i wkrótce była kolacja, tradycyjna z sałatkami, pastami, chlebkiem i oczywiście ta pyszna herbata. 




Nim się całkiem ściemniło delektowaliśmy się okolicznymi, pustynnymi krajobrazami.

















Liczyliśmy na oglądanie gwiazd (na pustyni, wobec braku zanieczyszczenia świetnego to prawdziwy spektakl), ale częściowe zachmurzenie uniemożliwiło nam to. Poszliśmy spać do namiotów beduińskich. Wbrew zapowiedziom, po nastaniu zmroku na pustyni wcale nie było zimno, choć mieliśmy do dyspozycji grubą kołdrę i dodatkowo koc. I spałoby się dobrze, gdyby nie całonocne loty samolotów wojskowych (wszak niedaleko jest wojna). 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Aqaba 2 i powrót

Noc była koszmarna, choć było już wiadomo, że spać możemy do rana, bo lot przesunięto. Nie chcąc używać klimatyzacji, w obawie przed Legione...